Władza i pamięć - Marek A. Cichocki - książka historyczna wyd. 2005
Opis
Gdybyśmy chcieli jednym słowem nazwać istotę filozofii politycznej, która legła u podstaw polskiej transformacji lat 90., najbardziej trafnym byłaby „ prewencja”. Przemiany w Polsce, jakkolwiek głębokie i gwałtowne, stanowiły w swej istocie przykład reglamentowanej rewolucji. Siłą rzeczy więc to, co z początku wydawało się najsilniejszym magnesem odnowy w Polsce – odzyskanie ludzkiej godności, bardzo szybko stało się przedmiotem gorączkowej prewencji ze strony tych, którzy sami uznali, że są odpowiedzialni za klęskę lub sukces transformacji, i chcieli mówić w jej imieniu. Kiedy mówimy o transformacji jako zmianie, mamy na myśli najczęściej ustrój polityczny procesy gospodarcze; zapominamy, że jednym z ważniejszych jej elementów i jednocześnie polem zasadniczym sporów pozostaje pamięć. Jak zauważył kiedyś Walter Benjamin: „ Wyartykułować historycznie to, co minione, nie oznacza, że trzeba je poznać takim, jakie naprawdę było. Oznacza natomiast zawładnąć przypomnieniem, takim jakie rozbłyska w chwili zagrożenia”. Pamięć i polityka warunkują wspólnie sukces lub porażkę każdego projektu wielkiej przemiany. Jeśli zawładniesz pamięcią, staniesz się panem zmiany – to dlatego właśnie archiwa upadającego systemu politycznego są tak bezcennym łupem każdego zwycięzcy. Kiedy w 1990 roku siłą bezwładu upadł komunistyczny system wschodnich Niemiec, archiwa służb bezpieczeństwa przez kilka dni były własnością zrewoltowanego tłumu, który opanował centralny gmach ministerstwa bezpieczeństwa w Berlinie. W ten sposób wschodni Niemcy zdobyli swoją Bastylię, a pamięć nie mogła już stać się przedmiotem niczyjej strukturalnej prewencji zorganizowanej w interesie „stabilizacji” czy „bezpieczeństwa”. Jej symboliczne przywłaszczenie przez mieszkańców Berlina w pierwszych dniach rewolty oznaczało w istocie jej uobywatelnienie. To dlatego jedynym wyjściem pozwalającym uniknąć publicznego procesu byłego NRD-owskiego dyktatora Ericha Honeckera, a tym samym prawdopodobnie wypłynięcia na kwitło dzienne informacji niewygodnych także dla zachodnioniemieckiego establishmentu politycznego, była jego ucieczka do Ameryki Łacińskiej. Uobywatelniona pamięć nie może już tak po prostu stać się instrumentem partykularnym celów. (ze wstępu)
